Nieruchomości Różne

Dlaczego postawiłem na kafle

Po prawie dwóch miesiącach szperania pojawiła się oferta kafli sygnowanych nazwiskiem Ernst Teichert. Zwróciłem uwagę na zieloną kolorystykę oraz wysoką jakość rysunku kafli, jednak wszystko wskazywało na to, że piec nie jest kompletny, a szereg kafli i ważnych elementów jest uszkodzonych. co wpłynęło na jego niższą cenę (około Va ceny nowego pieca kaflowego). Na podstawie inwentaryzacji ilości kafli i ich rozmiarów wydawało się. że powinno ich wystarczyć, jeśli nie. to miałem nadzieję, że uda się dobrać brakujące elementy ze współczesnych kaflami. Ryzykowne, ale nie niemożliwe, jak się okazało w tym przypadku. Postanowiłem zakupić oferowany zestaw i już na miejscu zabrać się za projektowanie – najtrudniejszy element realizacji. Należało wszystko rozmierzyć i zaprojektować formę kominka. Najistotniejszy problem konstrukcyjny to dobranie wymiarów dystrybutora z płyt krzemionkowo-wapiennych tak. aby swobodnie można było zrealizować obudowę z kafli ceramicznych tradycyjną metodą na zaprawę z gliny i klamry. Dalej to już zabawa w puzzle. Rozłożenie pieca na sucho! Trzeba to koniecznie zrobić.

Dokładne oględziny kafli wskazywały, że pochodzą one z dwóch różnych kompletów Płyta półkowa i korona pochodzą z innego pieca niż pozostałe kafle. Niemniej jednak są w identycznej kolorystyce, a ich zestawienie w żaden sposób nie powoduje dysharmonii całości. Pierwszy problem, który się pojawił, to niedobór kafli cokołowych. Na domiar złego kafle byty przewiercone w kilku miejscach. Na cokół wykorzystałem więc kafle gzymsowe. W ten sposób jednak po położeniu pierwszej warstwy kafli zabrakło nam kafli gzymsowych. Na szczęście przypadkiem u jednego z dystrybutorów natknąłem się na kafle gzymsowe Wytwórni Kafli Zygmunta Kuliga ze Stalowej Woli. Pasowały jak ulał. Kolejny problem, to obudowa drzwi wkładu kominkowego. Kafle mają to do siebie, że nie można ich docinać tak, jak płyty marmurowe, a rozmiarów drzwi nikt już nie dopasowuje do systemu kafli. Na szczęście w poziomie wystarczyło dołożyć jedną połówkę, zaś w pionie do obudowy drzwi wykorzystaliśmy całe elementy gzymsu. Co ważne, w obudowie drzwi

jest konieczne pozostawienie dylatacji pomiędzy stalową obudową drzwi a kaflami. Im wyżej z realizacją

pieco-kominka, tym było łatwiej. Najpoważniejszy problem to realizacja głównej płyty półkowej – jednego z dwóch najpiękniejszych elementów całej konstrukcji. Elementy półki o szerokości 30 cm i długości 50 cm z narożnym motywem akantu były dość poważnie uszkodzone. Na szczęście tak udało się je dociąć, aby zgubić uszkodzenia i zachować

rysunek i symetrię całości. Górna część pieca była już łatwiejsza w realizacji. Z praktyki wiadomo, że górne części pieców są zawsze lepiej zachowane niż część dolna. Górę stanowił oryginalny komplet, szeroki na cztery kafle z zachowanymi elementami ozdobnymi (podwójna korona). Znakomicie obudował nam czopuch. Jedynym problemem była realizacja tzw. dychówki, będącej wylotem gorącego powietrza znad czopucha. Trudno jest znaleźć stylowe drzwiczki odpowiadające wymiarom dwóch oryginalnych kafli. W tym przypadku zastosowałem współczesny mosiądzowany odlew żeliwny FHU Profit z Krakowa z motywem syren wodnych. Dolny wlot powietrza udało się zabudować neutralnymi odlewami żeliwnymi typu plaster miodu firmy Dovre i dopasować całość za pomocą tzw. kafli połówek, których było akurat dwie sztuki.

Aby zrealizować wzorcowo projekt, brakowało nam dość sporo kafli. Na szczęście trzeba było się uporać z bocznym wylotem spalin i rozwiązać bliską przyległość przewodu kominowego do pieca. Zastosowałem tu rozwiązanie asymetrycznej budowy pieco-kominka. Od strony głównego wejścia do salonu jest on w pełni zrealizowany, zaś z drugiej strony przestrzeń między przewodem kominowym a piecem została zabudowana, maskując przewód dymowy. Jest on po prostu z tej strony płytszy, co w żaden sposób nie burzy harmonii całości. Kończąc ten projekt pozostały nam tylko dwie połówki kafli. Materiał-został wykorzystany w 100%. Efekt zobaczcie Państwo sami.

To, co mnie dodatkowo zaintrygowało w realizacji tego projektu, to historia pieca. Kafle te są sygnowane imieniem i nazwiskiem Ernsta Teicherta. Ernst Teichert od 1868 był dyrektorem fabryki porcelany u swojego brata Carla Teicherta. Po jego śmierci Ernst Teichert uruchomił swoją fabrykę w 1884 w Cólln Meissen. Niestety, w dwa lata później zmarł. Po jego śmierci interes prowadził jego syn Christian. Do 1900 roku wyroby sygnowano różnymi symbolami, m.in. znakiem strzały, a w latach 1901-1923 znakowano kafle znakiem kotwicy oraz nazwą Meifener Ofen und Porzellanfabrik vorm Ernst Teichert. Kafle, które zostały użyte do konstrukcji pieca, zawierają wyłącznie imię i nazwisko Ernst Teichert oraz miejsce lokalizacji fabryki – Cólln Meissen. Pojawia się tam duża litera „E”. Można domniemywać, że tego typu sygnowanie było stosowane na początku działalności fabryki, a więc w latach 1884-1886 lub później (do 1900 roku).

Jak się okazało, poza pięknym użytkowym przedmiotem, będącym ozdobą całego domu, można mieć w nim także kawałek historii. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, jak cenne mogą być kaflowe piece. Zachęcam więc do puszczenia wodzy fantazji. by wykreować własne dzieło sztuki. Nigdy nie przypuszczałem, że mój wymarzony kominek kaflowy stanie się rzeczywistością. Należy tylko dostrzec wartość w rzeczach, które innym wydają się bezużyteczne.

About the author

Redaktor

Add Comment

Click here to post a comment